optymizm, życie, pozytywne nastawienie, relacje, wartości
sobota Grudzień 16th 2017

Treści własne

Archiwa

Jak być szczęśliwym ?

Dziś zacznę od piosenki, która wyryła mi się w pamięć. Jej słowa , barwa głosu i ten wydźwięk.



Przeszłość – czas w którym dorastaliśmy, dojrzewaliśmy, który nadał nam tożsamość. Czas, który zapisał wspomnienia miłych chwil jak również te, które wywołały łzy. Przeszłość to nasze dzieciństwo, pierwsza szkoła, pierwsze przyjaźnie czy czas świątecznych imprez. Jako ludzie pamiętamy nasze dzieciństwo od 3 roku życia. Według psychologów rozwojowych wcześniejsze lata mózg nie jest w stanie zapamiętać z powodu zbyt wielu bodźców. Zdarza się, że można pewne kadry zapamiętać coś co było wyjątkowe w pozytywnym lub negatywnym odniesieniu. Przeszłość według mistyków jest traktowana jako dzień wczorajszy. Jako coś co już za nami. Można i w takiej formie ją rozpatrywać albo coś co działo się daleko wcześniej. Jaki wpływ przeszłość ma na naszą teraźniejszość i przyszłość? Wszystko zależy czego doświadczyliśmy i na jakim etapie życia jesteśmy. Gdy wciąż czujemy się niewartościowi, nasza samoocena zbliża się ku zeru a nasza wiara w możliwości też niziutka wtedy przeszłość może być naszym katem. I albo jeszcze bardziej się rozpływamy w przyjemnych kadrach tego co było albo się katujemy rozpamiętując zło nie idąc naprzód. Obie drogi są toksyczne i nic prócz chęci cofnięcia się w czasie nie dają. Każda z nich wyniszcza nas od środka. Co zatem zrobić z wspomnieniami? Najzdrowiej dla naszego samopoczucia psychicznego mieć je w pamięci ale nimi nie żyć na co dzień. Nie zastanawiać się w kółko, że można było zrobić inaczej. Nie próbować zmienić tego, czego zmienić się nie da. Pewne wspomnienia lepiej mocno zakopać w głowie, by nie przypominały o negatywnych sytuacjach. Pozostawić jedynie w świadomości je na tyle, by nie podejmować więcej takich decyzji. Dla naszego komfortu psychicznego dobrze jest odciąć relacje, które nas krzywdzą. Takie, w których mamy wrażenie, że się dusimy i nie możemy czuć się swobodnie. Nawet gdy,  te relacje trwają kilka czy kilkanaście lat warto je urwać teraz niż wciąż żyć w czymś co nie przynosi nam szczęścia. Tu przypomina mi się wczorajszy Plaster Miodu Ojca Szustaka Dominikanina, jak mówił czym jest zdrada i dlaczego nie jest ona dobra dla osoby zdradzającej. Tu już nie chodzi tylko o bycie tą drugą/tym drugim ale o coś więcej. Ojciec Szustak mówi to w nurcie katolickim, lecz akurat jego podejście można odnieść do każdej wiary.



Można by się zastanowić, dlaczego kobietą bądź mężczyzna zdradzają . Dlaczego decydują się być tą drugą/drugim? Dlaczego narażają swój związek? Wiele jest badań ogólnodostępnych o tym zjawisku, ale nie chcę zagłębiać się w statystyki. Tak na logiczny, racjonalny umysł. Może obecna relacja jest pusta, bez wzajemnych oczekiwań czy starań. Niestety wiele par sądzi, że staranie się o tą drugą osobę i okazywanie jej swojego uczucia należy się do pierwszych lat wspólnego życia albo i nawet miesięcy. Co jest mylne. To jak kwiat. Póki jest podlewane, przesadzane, pielęgnowane – rośnie i rozwija się. Gdy zacznie się tylko podlewać przestaje mieć piękne, zdrowe liście. Gdy coraz częściej zapomina się o kropelkach dla kwiatu, ten powoli obumiera. Tak samo jest z ludźmi. Potrzebujemy pokazywania nam, że jesteśmy ważne dla kogoś. Sposobów jest milion. Od drobnych gestów przytulenia czy wzięcia za rękę, aż po podarunki, zaskoczenia czy wspólne wyjazdy. Wszystko zależy jakim językiem miłości czy to przyjaźni dana osoba się posługuje. Jest pięć języków miłości, jakimi możemy się posługiwać :

1. Język dotyku. Dla takiej osoby to właśnie dotyk jest najważniejszym przekaźnikiem uczuć i emocji. Przytulenie, dotyk, poklepanie, uścisk, głaskanie, masaż i wiele innych

2. Dobry czas. Dla takiej osoby to wspólnie spędzany czas świadczy o wzajemnej potrzebie przebywania z sobą. Poprzez wspólne zainteresowania, prowadzenie rozmów czy nawet milczenie .

3. Podarunki. Dla takiej osoby podarowanie jej czegoś co lubi sprawia jej największą frajdę i wtedy czuje się najbardziej doceniona. To może być własnoręcznie zrobiona kartka, flakon perfum czy kwiat. Cokolwiek co ona/on lubi.

4. Przysługi. Dla takiej osoby pomoc w jej codziennych obowiązkach czy pomocy np w przewiezieniu mebli okaże się najbardziej wartościowa. Taka osoba lubi, jak ktoś dla niej coś zrobi z własnej woli bez proszenia się.  

5. Komplementy. Taki język przez większość osób jest pożądany. Docenienie przez słowny komunikat. Powiedzenie czegoś ,co tylko tą osobę określa. Może być np ładnie dziś wyglądasz w tej bluzce albo Dziękuje, że poszłaś ze mną na film, którego rodzaju nie lubisz. W taki sposób doceniamy tą osobę a jednocześnie komplementujemy.

Każdy z tych języków jest inny. Są ludzie, który mają jeden główny język posługiwania się a są tacy co są dwujęzyczni a pozostałe są poboczne. Każdego z nich można się nauczyć i zacząć stosować. Do tego potrzebna jest chęć i cierpliwość własna. Świetnie o językach miłości pisze terapeuta, psycholog, dziennikarz Gary Chapman w swojej bestsellerowej książce 5 Języków miłości ( wersja dla singli- i tu kładzie nacisk na relację damsko- męską ale również na relacje przyjacielskie i rodzinne, oraz wersja dla związków i tu opiera się na relacjach partnerskich). Pisze w sposób jasny dla czytelnika podając przykłady z życia wzięte, Nikt nie musi kończyć psychologii, by dobrze żyć, lecz warto sięgnąć po książkę, która może coś nowego dać naszej relacji , by nie obumarła jak ten kwiat. Relacje jakie tworzymy w naszym życiu są bardzo ważne. Począwszy od pierwszej jaką otrzymujemy od matki. Pierwsze lata naszego życia są fundamentalne do naszego dalszego istnienia. To czy otrzymaliśmy wyrazy miłości, opieki, wsparcia, zapewnienia nam potrzeb fizjologicznych czy były one zaburzone. Czy nasza matka dała nam matczyną miłość czy opuściła. Podobnie relacja z ojcem. Czasem przyzwyczajeni złym traktowaniem trudno jest nam uwierzyć, że może być inaczej. Nasza zgoda na bycie jak jest powoduje, że nie mamy siły na zmienianie, choć w głębi serca wiemy, że nie jest dobrze. Strach ? Lęk? Właśnie te emocje często mają korzenie z dzieciństwa. Ojciec , którego ciągle nie było, ojciec pracoholik, który widział dzieci na święta przy wspólnym stole. Ojciec, który nadużywał alkoholu i kolejne prośby o zmianę i tak jej nie powodowały. Albo ojciec, którego nie było, tylko partnerzy mamy, którzy się zmieniali. Wszystkie nasze obecne relacje i to jaki mamy do nich stosunek ma swoje korzenie w relacjach  z czasów dzieciństwa.  Jakie znaczenie ojca/matki było  w naszym życiu, takie będzie późniejsze nastawienie do tworzenia relacji partnerskich. Jak może osoba, która nie odczuła miłości ze strony swoich bliskich ,umieć kochać w życiu dorosłym ? Jak dziecko, które nie zaznało poczucia bezpieczeństwa w domu , ma je zaznać tworząc kolejne relacje? Jak może zbudować, poczuć to w co nie zostało wyposażone ? Jest to możliwe, lecz jest to praca nad sobą. Nauczenie się cierpliwości, wytrwałości i cieszenia się z małych sukcesów. To przede wszystkim odzyskanie wiary w siebie i w realizację celów jakie ta osoba sobie postawi. Wraz z wspomnianym Chapmanem ” Właśnie to w ludziach jest cudowne – mamy wpływ na naszą przyszłość. Nie musimy być więźniami swoich dotychczasowych doświadczeń. Możemy nauczyć się kochać, nawet jeśli sami nie odczuwaliśmy miłości. Prawda jest taka, że nauczenie się kochania innych, to najkrótsza droga do odczuwania ich miłości”. Jesteśmy kapitanem i trzymamy ster zwany życiem, tylko od nas zależy gdzie popłyniemy i kogo zabierzemy na pokład. Nawet jeśli okazany gość okaże się być niegodnym pływania z nami możemy go „wysadzić” w najbliższym porcie. Nie musimy z nim przebywać , możemy chcieć lub nie. Przyjaciel czy partner powinien postępować wraz z tym zdaniem ” Nie mogę Ci obiecać, że rozwiąże wszystkie Twoje życiowe problemy, ale obiecuję, że nigdy nie zostaniesz z nimi sama”. W tym zdaniu jest odpowiedzialność czynów z jednoczesną bezradnością na sytuacje na, które człowiek nie ma wpływu. Nie może przewidzieć, że jego partnerka straci pracę, lecz gdy ją utraci będzie ją wspierał w poszukiwaniach jej. Nie może zaradzić temu, że złamie nogę idąc ze schodów lecz pomoże jej w wykonywaniu obowiązków w domu. To zdanie niesie nadzieję i radość i potwierdza fakt, że partner ma być ramieniem a nie podporą. Nie możemy traktować partnera czy przyjaciółki jak osoby, która ma za nas zrobić to z czym my sobie nie radzimy , lecz w sytuacjach  trudnych mamy czuć, że jest i daje nam wsparcie. Nie oczekujmy, że nasz partner zrozumie nasz potok słów na koleżankę jaka to ona jest , ale powiedzmy wprost „Chcę byś mnie wysłuchał patrząc na mnie, nie oczekuję rad. „Taki komunikat jest prosty i pozwala wyłączyć się mężczyźnie na tworzenie rozwiązań a wzmacnia jego koncentrację na aktywne słuchanie.

I krótkie prawdy życia

Najpiękniejszy dzień — > Dzisiaj

Największa przeszkoda –> Strach

Najpoważniejszy błąd –> Poddać się

Największa tajemnica –> Śmierć

Najprostsza droga –> Szczerość

Najprzyjemniejsze uczucie –> Spokój

Najpiękniejsza broń –> Uśmiech

Najlepsze lekarstwo –> Optymizm

Najpotężniejsza siła –> Wiara

Najpiękniejsza ze wszystkich –> Miłość

A zatem jak być szczęśliwym człowiekiem ?

Nie można żyć przeszłością, bo jutro będzie wyglądało jak wczoraj, ani przyszłością, bo ominie nas dzień dzisiejszy.Szczęśliwym można być żyjąc chwilą obecną, ciesząc się nią.

Tarzan i Xena w teraźniejszej przeszłości

Opowiem Wam bajkę niezwykłą i prostą. Co w niej magicznego? Poczytajcie. Z dala od miasta , zgiełku i hałasu była sobie okolica. A w niej mężczyzna , kobieta i inni ludzie. Były zwierzęta, ptaki i psy. Był deszcz i słońce, piasek i beton. Było to wszystko co miastem się zwie, lecz było czymś więcej. Kobieta imieniem Lilia była urodziwa lecz nie czuła wyjątkowości swej. Mężczyzna imieniem Helko był mężny, silny i lubił samotność. Byli jak ogień co parzy i daje ciepło i jak woda co gasi pragnienie lecz daje też zimno. Pochodzili z oddalonych od siebie krain i dopiero w tej przypadkiem znaleźli się razem. Nie byli na siebie skazani, bo otaczali ich inni ludzie i stworzenia matki natury. Lecz właśnie tutaj z dala od domu i tego w czym żyli odnaleźli siebie. Ona niezależna, radząca sobie sama, w każdej chwili potrafiąca się cieszyć. On przyzwyczajony do niewygód, zraniony przez ludzi ,obco się czuł , gdy emocje skrzyły. A jednak tak wiele przeciwieństw pozwoliło im uzupełniać się. Ona uczyła się spontanicznego odczuwania wolności, a on przyjemnych doznań. Poznawali się każdego dnia obserwując siebie. I  z różnic – podobieństwa się ukazały. Z czasem stali się nierozłączni , jak dwie połówki idealnie pasujące mimo rysów przeszłości. Każde z nich niosło ze sobą bagaż własnej przeszłości. Nie oczekiwali ani zrozumienia ani współczucia, jedynie uszanowania i akceptacji. Bo przeszłości zmienić nie można i oboje to wiedzieli. Oddaleni od własnych krain, w których się wychowali mogli zaczerpnąć powietrza innego. I ona i on połączyli się w jeden świat i żyli ot tak. 

Gubię się i szukam drogi

Potrzebuje iskry z nieba , by poczuć wolność

Chcę być kimś innym i pozostać sobą

Chcę nie myśleć o niczym

I poczuć bezpieczne ukojenie

Gdy wokół hałas i zgiełk

Czuje jak w labiryncie się

Szukam , szukam, ale nie wiem czego

Próbuje znaleźć odpowiedzi na niewypowiedziane pytania

Próbuje

Próbować można wiele razy. Szukać i nie znaleźć. Lecz chcieć i wiedzieć czego się szuka to już połowa drogi. Bo gdy, czegoś się potrzebuje ale nie wie czego, to jak można to znaleźć> ? Nawet jak by stanęło to przed nami, na wyciągnięcie ręki, to nie mając świadomości czym ma to być, nie zauważymy brylantu. W poszukiwaniu drogi dobrze jest znaleźć siebie samego i zamknąć rozdziały, które sprawiają nam ból. Które wywołują łzy, mimo upływu lat. Nie można wciąż zadręczać się tym co było. Obwiniać się o to co się powiedziało, czy za to, na co nie miało się odwagi. Aby żyć trzeb akceptować wszystko to co się wydarzyło. Nasza przeszłość jest naszą tożsamością . Nie traćmy więcej cennego czasu na zatruwanie siebie przeszłością i tym co nie powróci.

NIE MOŻNA ŻYĆ PRZESZŁOŚCIĄ, BO JUTRO BĘDZIE WYGLĄDAŁO JAK WCZORAJ , ani przyszłością bo ominie nas dzień dzisiejszy . SZCZĘŚLIWYM MOŻNA ŻYĆ CHWILA OBECNĄ.

 I tu cytat podsumowujący :”Myślenie o kimś a bycie z kimś to dwie różne rzeczy” Można wiele mówić i pisać o tęsknocie. Można tworzyć o tym piosenki czy artystyczne dzieła, lecz gdy nie ma obecności, tęsknota jest mało znacząca. To jak z miłością. Kochając potrzebuje się obecności drugiej osoby a nie wspomnienia o niej. Nie można kochać zdjęcia czy wspomnienia zapachu. Z czasem staje się tylko wspomnieniem, przeszłością a nie uczuciem co kwitnie. Człowiek może żyć sam. Może sam sobie ugotować, posprzątać czy na siebie zarobić. Może oddać się rozrywce i pojechać pod palmy. Lecz ta samotność w końcu przydusi i żadne przedmioty materialne nie zaspokoją tej pustki. Potrzebujemy drugiego człowieka, potrzebujemy miłości jak powietrza, które daje nam życie. I póki człowiek, będzie sądził, że kariera i pieniądze dadzą mu szczęście tak długo będzie niezadowolony i sfrustrowany. Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą, mawiał pewien ksiądz. Nie doceniamy człowieka, póki wiemy, że jest. Lecz gdy odchodzi do Niebios wiecznych już nic nie jest jak było. Puste miejsce w szafie, wyłączony telefon, czy milczenie mimo prób dialogu. Jak tych dwoje w krainie pewnej znaleźli się mimo różnic. Znaleźli drogę do siebie bo dali sobie szansę- szansę na bycie szczęśliwym. Zawsze powtarzam, że nie zna się dnia ani godziny, więc dobrze jest wykorzystać tą chwilę, która jest. Nie tracić ją na niepotrzebne kłótnie, sprzeczki czy zazdrość. Zamiast chatować na Twitterze czy rozmawiać na video skype po prostu się spotkajcie. Zamiast pisać smsy zadzwońcie i usłyszcie swój głos. Zamiast czekać, aż on/ona się odezwie , odezwij się Ty. Odwiedź babcię, pojedź do rodziców. Nie trać czasu na gry komputerowe czy oglądanie tv. Wolny czas spędźcie tak by czuć radość z chwil z bliskimi. Dla chrześcijan dziś rozpoczął się Adwent – czas oczekiwania, zadumy i modlitwy. To nie tylko czas oczekiwania na prezenty i motywacji do posprzątania wszystkich kątów w domu. To przede wszystkim czas na zastanowienie się nad swoim życie, drogą, gdzie ma ona nas zaprowadzić. Mając dzieci to również czas na wspólną zabawę przy tworzeniu razem. Pamiętacie zapach cynamonu i pomarańczy unoszony się w domu ? Pamiętacie ścinki papieru panoszące się po domu całym. I ten śmiech dzieci mogących stroić choinkę czy witraże okienne. To piękne i po latach wraca się z uśmiechem do wspomnień przeglądając czarno białe fotografie.

Na chwilkę zamyślenia do posłuchania

Z wieczornym akcentem wlewam w Was energię ze słońca. Niech rozświetla Wasze serca i Wasz rozum. Uwierzcie, że możecie. Cokolwiek pragniecie, czegokolwiek potrzebujecie- uwierzcie ,że możecie to poczuć, znaleźć. Jednak nie wierzcie słowom pisane w kartce z życzenia „Niech marzenia Ci się spełnią. „Nic się nie dzieje od samego patrzenia, a dzięki Twoim czynom. Żyj z całych sił i uśmiechem karm siebie. Pamiętaj jesteś wyjątkowym człowiekiem i dzięki Tobie świat może stać się piękniejszy:)

 

Odpowiedzią jest pytanie ?

Pytania na początek 

- Dlaczego ludzie nie przyjmują odmowy i się obrażają ?

- Dlaczego ludzie chcą słyszeć prawdę, ale tylko pod warunkiem- że jest zgodna z ich prawdą?

- Dlaczego pomoc drugiej osobie działa w jedną stronę?

- Dlaczego pomagając zazwyczaj, a odmawiając raz „wylewane ” jest na nas stek jacy to my źli jesteśmy?

- Dlaczego ludzie chcą, by inni byli tacy jak oni ?

- Dlaczego szczerość traktowana jest jako zachęta do kłótni ?

- Czy powinniśmy być zawsze mili, nawet wbrew własnym potrzebom ?

- Czy można marzyć o czymś co jest nieznane, dalekie?

- Jak żyć, by czuć, że się żyje?

- Czym jest wolność?

- Czy ktoś kto nie wie czym jest asertywność, zrozumie naszą odmowę?

Moi Drodzy. Po Waszych e-mailach do mnie postanowiłam napisać artykuł o tym w formie właśnie takich pytań i poszukiwaniu odpowiedzi. Wiem, że część z Was czasami oczekuje ode mnie gotowej recepty na daną sytuację, lecz niestety takiej nie ma. Każda sytuacja mimo podobieństw jest inna, gdyż dotyczy różnych ludzi. Doświadczamy kontaktów z różnymi ludźmi a oni mają różne charaktery i osobowości. Jedni są mili i uprzejmi i nawet krótka rozmowa sprawia nam przyjemność. Inni są tak opryskliwi i chamscy, że czasem brakuje nam cierpliwości by nie wybuchnąć. Inni uważają, że są lepsi od nas i pomiatają nas słownie. Jeszcze inni są wobec nas neutralni. Każdy jest inny. Lecz coraz więcej jest osób, które sądzą, że posiadając władzę np wyższe stanowisko czy wyższy status materialno-społeczny mają prawo do poniżania innych. Każdy z nas żyje w XXI wieku, ale dla każdego czym innym jest XXI wiek. To nie tylko kreski tworzące liczbę . To nie ilość czasu zmierzona nazwą tygodni, lat i wieków. To coś więcej. Żyjemy w Europie kraju cywilizowanym. Kraju z szerokim pojmowaniem kultury, z rozwiniętą i sztuką. Z wielością języków i pojmowania Boga. Afrykańczycy żyją bez tv , internetu i bez tych wszystkich „europejskich wygód”. Starcza im dom ze słomy i łóżko z drewnianych belek. Dzieci bawią się w piasku a zabawki sami sobie znajdują. Pełnia księżyca, wschód i zachód słońca to one są wyznacznikiem czasu a nie kolejne spotkanie czy lunch . Żyją inaczej niż my ale czy gorzej czy lepiej ? Czy można nam oceniać ich życie tylko przez pryzmat naszej wiedzy i poczucia, że mamy lepiej ? A może właśnie oni mają przyjemniejsze dni. Nie odczuwają stresu, że wyrzucono ich z pracy. Nie kłócą się o ciuchy, bo każdy z nich ma takie same. Cieszą się tym co mają. Nie marzą im się wczasy przy palmie czy dryfowanie na morzu. Nie marzy im się lepszy samochód czy kolejne Iphone. Nie jest im to ani użyteczne ani potrzebne, bo nie znają tego. XXI wiek mówią, że wiek przyszłości. Wiek gdzie technologia, medycyna rozwinęła się na tyle, że przeszczep narządów stał się czymś codziennym a rozmawianie z osobą po drugiej stronie Kuli Ziemskiej czymś normalnym. A jednak wciąż jest w nas tęsknota za czymś  więcej. Wciąż jest nam mało i chcemy więcej i więcej. I obojętnie ile byśmy nie posiadali, nie mieli i tak to nie starczy. Im więcej mamy, tym więcej chcemy, a im więcej chcemy, tym więcej oczekujemy. Nasz rozum żyję i rozwija się wraz z kulturą w której wyrabia się nasza tożsamość. Gdy idąc brzegiem morza można  odczuć spokój. Jak, by świat się zatrzymał, tylko fale uderzają o brzeg. Mewy latają nad głowami . Ziarenka piasku pod naszymi stopami tworzą coś wielkiego. Jedna nie znaczy nic, lecz miliony są jak pustynia, która się nie kończy. Nie ma początku ani końca. Są takie drobniutkie, malutkie lecz każdy z nich tak inny od siebie. Ich delikatna struktura sprawia, że chcemy zatopić się w nim i tarzać po nim jak po dywanie. Gdy patrzymy na falę i bezkresność wody to człowiek jest jak nic nie znacząca postać. Jest jak to ziarenko piasku pośrodku oceanu. Patrząc na tafle wody ogarnia spokój i melancholia czasu.

Łatwiej jest zadawać pytania , zastanawiać się czy obwiniać wszystkich dookoła, że nie ma się tego czy tamtego. Trudniej jest chcieć szukać odpowiedzi i doceniać je. Łatwiej jest sięgnąć po to co jest nam najbliżej niż sięgnąć tam , gdzie droga nie zawsze jest prosta i lekka.

W moim życiu w ostatni czasie doświadczałam bardzo złych sytuacji, Nie to nie sytuacje były złe, a ludzie, którzy swoim zachowaniem czynili sytuację bardzo negatywną. Usłyszałam wiele przykrych, nieprawdziwych słów. Zostały „wylane na mnie wiadra obelg„. Znosiłam je choć mówiłam na każde nie. Aż w końcu padłam ze zmęczenia psychicznego i mój organizm zawetował migreną. Ja jeszcze chciałam walczyć, ale mój organizm już nie. I kiedy zamknięta przed światem. Z telefonem leżącym daleko. W ciemnym pokoju. Gdy tylko miałam siły spać i nie słyszeć niczego – zrozumiałam. To ja decyduję o tym i ja pozwalam sobie na to, jak inni mnie traktują. Choć to trudne. Gdy tygodniami słuchałam jaka jestem słaba, beznadziejna i głupia. Jak kolejny raz zamiast jednego choć dziękuje to „to powinno być zrobione”, „znowu źle”, ” jak można być takim....” ( epitety , których nawet nie będę cytować). Moja szczerość, obrona własnej godności była jak zachęta do walki. Jak bym była toreadorem co zachęca byka do ataku. Jak bym była płotką czekającą aż jakiś rekin weźmie na przystawkę. I gdy wstawałam marząc by był już wieczór.Gdy kolejny raz koleżanka miała żal, że nie mam ochoty na rozmowę o niczym. Gdy próbowałam powiedzieć o swoich emocjach, dobra teraz to ty mnie posłuchaj.Gdy wmawiałam sobie, że to ja jestem kapitanem na statku, którym jest życie.  Ona chciała uwagi, lecz mi zabraniała prawo do niej. Dziwiłam się jak to możliwe. Zaskoczona była moją odmową i nie omieszkała próbować zaniżyć mojej wartości. Czemu jej się to nie udało? Przecież odmówiłam. Przecież powiedziałam nie. Przecież nie wysłuchałam. Przecież byłam egoistką. Tak , byłam.  Jestem człowiekiem, który nie tylko spełnia zachcianki innych lecz i swoje własne potrzeby. I kiedy nie mam na coś ochoty, nie będę się aktorsko uśmiechać i służyć innym.. Zawsze starałam się mieć coś dobrego dla człowieka, lecz właśnie przez fakt bycia człowiekiem, po prostu nie mam sił kochać gdy rzucają we mnie kamieniami. Nie jestem Matką Teresą, choć ją bardzo cenię. Nie jestem służebnicą, co za jeden maleńki gest życzliwości obmyje wszystkim nogi. Nie jestem. Nie czuje się winna z tego powodu, bo jestem sobą. Wolność to również poczucie życia zgodnie ze sobą. To bycie tu i teraz wiedząc i czując, że jest się w odpowiednim miejscu. To nie żałowanie czasu i pożytkowanie go na to, co sprawia przyjemność i szczęście. To bycie z tymi dla których jesteśmy ważni, którzy cenią nas za to jacy jesteśmy , a nie za to co posiadamy. Kiedyś ktoś się mnie zapytał „ Judyś którą opcję wybierasz, mając do wyboru dwie skrajności:

1. żyć w biedzie, w przysłowiowym kartonie, lecz mając blisko siebie przyjaciół co podzielą się pokarmem, z którymi porozmawiasz i nigdy nie będziesz sama

2. żyć w luksusie, nic by ci nie brakowało, służba by sprzątała, osobiste kino, ekskluzywny samochód, lecz nie miała byś bliskich ci osób. Mogłabyś wyjść z innymi, ale nie byli by to przyjaciele

Moja odpowiedź bardzo zaskoczyła mojego rozmówcę. Bez wahania powiedziałam, że wybrałabym pierwszą opcję. Na co mi bogactwo, jeśli nie mam się z kim nim dzielić. Na co mi wielki dom, skoro wracam do pustych pomieszczeń. Na co mi służba, skoro robi tylko to co im każe, bo za to płacę. Na co mi towarzystwo innych, skoro są ze mną, bo płacę rachunek. Mój rozmówca odpowiedział drugą skrajnością. Wolałbym żyć w luksusie, bo towarzystwo bym miał wtedy kiedy ja zechcę, a nie kiedy ktoś ma dla mnie czas. Wolałbym jeździć kabrioletem niż moknąć w kałużach. Wolałbym mieć kino u siebie niż stać w kolejce po bilety w kiepskich miejscach. Wolałbym umrzeć w miękkiej trumnie niż na twardej ziemi. Przez dłuższą chwilę wymienialiśmy się naszymi opiniami i każde z nas nie przyjęło by postawy drugiej osoby. Nie pokłóciliśmy się, to była mądra rozmowa. Każde z nas potrafił uargumentować zgodnie ze swoimi zasadami swoje podejście. A Ty która opcję wybrałbyś?

Prawda? Czym ona jest ? Przeciwieństwem kłamstwa? A czym jest kłamstwo. Widząc osobę o szerszej budowie ciała, jedna osoba stwierdzi, że jest gruba a druga powie, że jest dobrze zbudowana. Która z nich kłamie ? Czy obie osoby mówią prawdę? A może osoba, której się tyczy opinia powie prawdę. A może to będzie subiektywna wersja jej osądu siebie ? Czy może być wiele prawd a może każda prawda, która jest zgodna z nami prawdą jest? Arystotelesowska definicja prawdy to „Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą”. Święty Tomasz z Akwinu o prawdzie mówi w trzech torach : Pierwszy metafizycznie czyli prawdziwe jest to co istnieje. Wszystko to co istnieje, jest prawdą. Drugi teoriopoznawczy czyli prawda jest wtedy, gdy to co jest w naszym intelekcie, jest zgodne z rzeczywistością. I trzeci logiczny czyli wszystko co wskazuje na prawdę, prowadzi do niej. A w myśli chrześcijańskiej prawda jest fundamentem wolności człowieka. A zatem co, nie ma jednej prawdy? Jest prawda według poszczególnych teorii mądrych ludzi? A jak ktoś nigdy nie czytał dzieł Arystotelesa ani filozofów ani nawet teologów ani nauczycieli? To oni są głupcami, kłamcami bo nie znają prawdy pisanej? A jak ludzie nie umieli czytać , nie wiedzieli czym jest pismo, nie żyli w prawdzie? Czy do prawdy potrzebne jest słowo, potrzebna jest wiedza, potrzebna jest mądrość? Prawda jest taka jak osoba, która ja głosi. Prawda jest wolnością wyboru i akceptacji siebie. To zgodność ze sobą i otaczającym światem. I obojętnie czy w Afryce czy w Europie, czy Polak czy Wenezuelczyk. Nie ważna jest religia, którą wyznaje czy to w jakim domu żyje. Ważne, że to co mówi potwierdza swoim czynem, a on nie rani innych.

Moja Droga, Mój Drogi, skoro to czytasz to zaciekawiłam Cię. Cieszę się. Mam nadzieję, że w ten jakże inny sposób odpowiedziałam na pytania postawione na początku. Wiem, że prościej było by umieścić to w formie testu z poprawną odpowiedzią w kółko. Lecz w testach nigdy nie byłam dobra, więc tym samym nie stworzę tu takiego. Jednakowoż mam nadzieję, że jednak moje słowa trafiają do Ciebie i rozwiewają wątpliwości. Bo każda droga , jaką wybierasz jest drogą, którą zmierzasz. I każda droga, którą idą miliony mimo, że na pozór jest taka sama , dla milionów będzie zupełnie inna. Drobiazgi w widzeniu, dostrzeganiu, słyszeniu i wierzeniu sprawia, że droga jest inna

Andrzejki

Andrzej imię pochodzenia greckiego. Pochodzi od zdrobnienia imion złożonych zawierających wyraz ‚aner ‚ oznaczający dzielnego mężczyznę. W Polsce od 2009 było w pierwszej trójce najpopularniejszych męskich imion. Jak to w tradycji polskiej trochę przysłów.

„Gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu leży.”

„Kiedy na Andrzeja poleje, cały rok nie w porę rolę moczy, suszy.”

„Na świętego Andrzeja dziewkom z wróżby nadzieja.”

„Na świętego Andrzeja trza kożucha dobrodzieja.”

” Święty Andrzej wróży szczęście i szybkie zamęście”

„Śnieg na Andrzeja dla zboża zła nadzieja.”

„Jeżeli na świętego Andrzeja wiatr i mgła, to od Bożego Narodzenia będzie sroga zima.”

„Gdy w Andrzeja deszcz lub słota, w grudniu drogi bez błot”

I od imienia Andrzej , obchodzone w wieczór poprzedzający 29/30 listopada tzw Andrzejki. Św Andrzej patron Szkocji, Grecji i Rosji. Andrzejki są wieczorem wróżb, lania wosku i różnych hucznych zabaw mających być wróżbami co spotka nas w nadchodzącym roku. W Polsce często leje się wosk przez dziurkę od klucza a powstałe kształty odczytuje się co spotka daną osobę. Często się też wpisuje na karteczkach imiona męskie ( jeśli dotyczy to kobiety) wkłada do lnianego woreczka a następnego dnia czyli 30 listopada losuje jedną. Wylosowane imię to imię przyszłego męża.  ( odpowiednio dla mężczyzn losuje się imię kobiety). Wierzyć , nie wierzyć ? To jest zabawa, którą należy traktować z przymrużeniem oka. Jesteśmy ludźmi, którzy mają wpływ na swoje życie a ślepe wierzenie w los jest jak byśmy byli marionetkami. Można się miło zabawić, pośmiać i spędzić wesoło czas.

A zatem bawmy się i śmiejmy. Bo śmiech to zdrowie. A wszystkim Andrzejom życzę abyście dziś wesoło się śmiali. Abyście od dziś realizowali swoje cele i marzenia. Abyście doceniali ludzi wokół siebie i nie wstydzili powiedzieć :”Proszę”, „Dziękuję” „Przepraszam” „Kocham”. Bądźcie szczęśliwi każdego dnia bo nigdy nie wiadomo czy jutro nadejdzie. :)

Libre soy ……

       Wieczorową porą, gdy chłód owiał me ciało, a koc dał przyjemne ciepłe myśli potrzebowały palców, by zacząć mówić. ……..  

   Kiedyś płacząc czułam smutek i ogarniał mnie strach. Miałam wrażenie, że jestem zamknięta w klatce bez wyjścia i powietrza. Że cokolwiek nie zrobię , będę coraz bardziej zapadać się aż w końcu zamienię się w proch. Dziś czując łzy oraz mniej odczuwam strach. Bo wiem, że łzy nie są oznaką słabości a odwagą pokazania tego co się czuje. Potrzebowałam lat by to zrozumieć. Czasem nawet chwila może dać nowe znaczenie. Dla kogoś coś logicznego, trywialnego dla innych wcale nie oczywistość. Mówią,  że przeciwieństwa się przyciągają a ja myślę, że wzajemnie się dopełniają. Energetyczna pantera czerpie ze spokojnego źródła misia a on od niej nutkę szaleństwa. Choć są tak różni to jednak potrzebują siebie nawzajem. Potrzebowałam lat by zrozumieć i poznać siebie. Każdego dnia się czegoś o sobie uczę. Każdy dzień to nowa lekcja z zbudowaną własną tożsamością. Ludzie, których spotykam, z którymi przebywam, z którymi rozmawiam uczą mnie . Nawet Ci, którzy mnie zranili, sprawili ból również stali się moimi nauczycielami. Dzięki nim jestem kobietą taką jak teraz. Każde doświadczenie mnie kształtuje. Gdy spoglądam na siebie sprzed dekady widzę inną osobę. Widzę zalęknioną dziewczynę, ofiarę emocji i paraliżującego strachu. Widzę marionetkę, która dawała sobą manipulować. Widzę dziewczynę, co dla innych gotowa była wskoczyć w ogień nie bojąc się poparzeń. Widzę dziewczynę, co dla innych oddała by nawet siebie a dostała jedynie kopniaki. Dziś gdy mówię NIE co niektórzy wylewają na mnie swoje żale. Obrażają i próbują poniżyć. Próbują wskrzesić we mnie poczucie winy i odpowiedzialność za nich. Lecz ja nauczyłam się asertywności i stawiania granic. Dziś jestem osobą, która nie ma kilkunastu znajomych a grono kilkoro przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Grono tych, którzy nie obrażają się, że czas potrzebuję spędzić z kimś innym. Grono tych, co szanują moje uczucia i dla tych osób jestem wartościowa, że jestem a nie dlatego, że coś mam. Jestem dumna z siebie jako człowieka. Pisząc dziś do Was dziele się sobą. Uważam, że bycie autentycznym to również danie szansy na poznanie mnie. Nie da się poznać mnie poprzez czytanie moich wpisów, lecz jakaś część mnie właśnie to robi i to jest piękne. Dziś rozmawiałam z koleżanką, o tym, że boję się być szczęśliwa. Nie boję się zaufać ani przywiązać do kogoś, ale po prostu odpuścić i być szczęśliwą. Koleżanka powiedziała „Póki nie pogodzisz się z własnymi myślami, nie odpuścisz sobie toksycznych emocji nie zaznasz tego czego potrzebujesz” Wracając o chłodzie do domu, czując mroźne powietrze doznałam olśnienia. Przypomniałam sobie ostatnie miesiące gdy czułam się jak w matni. Poczułam jak coś strasznie ciężkiego spada ze mnie i oddala się. Czułam jak staje się lekka i wolna. Poczułam się jak na plaży chodząc po piasku. Kiedyś ktoś mi powiedział, „Gdy zburzysz mur, który wokół siebie budujesz zaczniesz oddychać„. Dziś sobie te słowa przypomniałam i ten ciężar to właśnie były cegły muru, który sama rozkruszyłam. I wiecie co, to może wydać się dziwne, ale poczułam jak zaczynam żyć. Mam wiele myśli w głowie , niedomkniętych spraw, niewyjaśnionych problemów i relacji jak wampiry energetyczne lecz mimo to czuję w sobie siłę. Czuję w sobie moc i wolność jak w piosence „Libre soy”. I gdy teraz moje oczy zaszklone czuję ulgę i spokój. I pora nadeszła na bycie szczęśliwą , wolną i spokojną. I nie potrzebuje ludzi , by mi udowadniali mi moją wartość , czuję ją w sobie. Nie potrzebuje pochlebstw od fałszywych ludzi ani znajomych, dla których moje oddalenie oznacza plotki. Nie potrzebuje być ciągle miła i zawsze gotowa do pomocy. Dobrze mi ze sobą i dobrze mi z tym jaka jestem. Ten kto mnie dobrze zna wie, że jestem człowiekiem a nie robotem bez emocji. I choć nie jestem idealna to właśnie się tak czuje. Bo ideał to być taką, by się akceptować. Niedawno ktoś mi powiedział „Judyś ważne byś patrząc w lustro widziała siebie a nie osobę, którą chcesz być„. To mądry człowiek, który w prostych słowach przebił lustro i dał szansę by kwiat mógł zakwitnąć.

Dziękuje Moniko , że nawet gdy dzieli nas odległość czuję Twoją obecność. Że nawet gdy mamy odmienne zdania, szanujemy siebie nawzajem. Że przez 17 lat przyjaźni nie pokłóciłyśmy się. Dziękuje za czas na rozmowach i milczeniu. Dziękuje, że gdy dookoła nikogo nie było, Ty przybiegłaś przez Abisynię aby wskrzesić mój puls. I za to, że mimo własnych obowiązków, życia prywatnego odnajdujesz czas na smsy a gdy milczę nie wypisujesz eposów smsów co się stało, tylko po prostu czekasz aż będę gotowa o tym porozmawiać.

Krzysiek Dziękuje Ci za natchnienie duchowe, które wlałeś we mnie tamtego dnia gdy mewy latały nad naszymi głowami. Gdy patrząc w niebo zastanawiałeś się nad odpowiedzą na moje dziwne pytanie „Co widzisz patrząc w niebo?”Dziękuje, że jak twierdzisz nie musisz rozumieć wszystkiego, szanujesz i nie pytasz. Twoja obecność w moim życiu nie stała się przypadkiem a przeznaczeniem spokoju i tchnienia Ducha. Choć się różnimy w podejściu do życia potrafisz argumentacją a nie siłą słowną dojść do konsensusu.

Andrzej dziękuje Ci , że jako pierwszy mężczyzna w moim życiu dostrzegłeś we mnie kobietę, którą byłam, lecz która ukryła się przed światem. I choć nie łączyła nas miłość dziś przyjaźnimy się i obalamy mit, że nie ma przyjaźni damsko męskiej. Oboje żyjemy w związku a jednak wciąż potrafimy przegadać kilka godzin nie nudząc się w swoim towarzystwie. Dziękuje za czas , zrozumienie i wspólne podobieństwa. Poznaliśmy się na życiowym zakręcie i razem wyszliśmy na prostą drogę.

Apik Ty jesteś jak powrót do przeszłości z jednoczesną dozą tu i teraz. Poznając Cię czułam strach a dziś możemy pogadać, pośmiać się i nie trzymam parasolki blisko siebie. Uwierzyłam, że facet może być łagodny i wcale nie musi rządzić. I czuję, że jeśli nasza relacja nie przetrwa to obojgu dała powiew świeżości. Dziękuje, za „wichć” i godziny przy herbatce i za moje monologi, w których pewnie nie raz się zgubiłeś.

Hellkobra Tobie dziękuje za spokój jaki nieświadomie mi dajesz. Za tą prostotę myśli a jednocześnie filozofię egzystencjalną. Za to, że mogę milczeć, śmiać się i płakać a Ty po prostu powiesz „Bądź jak jesteś i tak jest dobrze„. Jak delikatny wietrzyk na mym policzku który ogrzewasz ciepłem swojej skóry.

Dziękuje Magdo za słowa wypowiedziane przy włączonym silniku, które podziałały jak woda w upalny dzień. Łączą nas nie tylko Trzy litery lecz coś więcej. Mimo różnic potrafimy się zrozumieć i wesprzeć, gdy mamy wrażenie, że stoimy nad przepaścią.

Kasiu a Tobie dziękuje za lekcje cierpliwości jakie mi serwujesz. Znamy się od lat, nie jedno widziałyśmy i relacja trwa choć zmieniła lot i pasażerów.

I wraz ze słowami ” To co jest w Tobie nie możesz zobaczyć, dobrą dziewczyną Ty zawsze musisz być. Nie masz otwierać swojego serca. Przecież ono już się otworzyło…” I podążam za sobą , maska dawno zakopana jestem dla tych chcą mnie ,a nie kopię siebie.

Poniedziałkowy start

Poniedziałkowe południe za nami. Oby samopoczucie i nastawienie zmierzało ku pozytywnej energii. Pogoda w różnych częściach Polski różna. U mnie przebijają się słoneczne promienie. Mimo chłodu i wiatru słoneczko nastraja ciepło. Niech na Waszych twarzach rozbłyska uśmiech a w sercu gości spokój. Obyście mieli udany dzień, taki by na koniec dnia móc stwierdzić ” To był udany dzień”.

Moja energetyczna wskazówka dla Was :

GDY AKCEPTUJESZ SIEBIE = AKCEPTUJĄ CIEBIE INNI

GDY JESTEŚ Z SIEBIE DUMNA= INNI WIDZĄ W TOBIE ZMIANY

GDY CZUJESZ SIĘ SAMA ZE SOBA WSPANIALE= PRZYCIĄGASZ POZYTYWNYCH LUDZI

Każda chwila, może stać się idealną,

gdy się o to postarasz i nadasz jej wartość. 

Dlaczego krzyczymy?

Witajcie

Na początku taką sentencją zacznę artykuł

„Nigdy do końca nie wiadomo ,

jakie są skutki Twoje decyzji,

dopóki jej nie podejmiesz.” 

Strach nie pozwala nam podjąć kroku do przodu. Obezwładniający lęk zagłusza nasze uczucia powodując, że czujemy się jak w pułapce. Lecz właśnie strach jest naszym sprzymierzeńcem o ile on nie rządzi nami, a to my nim. Może nas chronić przed niebezpieczeństwem , lecz może powodować w nas obojętność. Nie mogąc poradzić sobie z sobą samym, tłumimy nasze odczucia albo odreagowujemy krzycząc. W taki sposób czujemy ulgę, upust a jednocześnie gdy ochłoniemy mamy wyrzuty sumienia. Dorośli ludzie sądzą, że krzykiem wymuszą posłuszeństwo innych. Często w pracy pracodawca myśli, że podnosząc głos , pracownicy będą mu posłuszni i grzecznie wykonywali jego polecenia. Krzyk matki na dziecko, kiedy ono jest nieposłuszne. Krzyk na partnera, który kolejny raz zawiódł. Krzyczymy gdzie się da i na kogo się da. Lecz po dłuższym czasie nawet krzyk nie powoduje posłuszeństwa a jedynie izolację i zobojętnienie. Krzyk to głośna reakcja, że sobie nie radzimy z własnymi emocjami. Wczoraj doświadczyłam takiej sytuacji. Rodzina 2+2 + teściowa. Dzieci : 2 letnia dziewczynka i 6 letni chłopiec. Dziewczynka ma dużą paczkę kukurydzianych chrupek, które po chwili rozsypuje po dywanie i zaczyna po nich biegać.

Jak powinni zachować się dorośli, by zaprzestać takiemu zachowaniu i tym samym nie wyrządzać emocjonalnej krzywdy dziecku ?

1. zacząć krzyczeć i wypowiadać słowa ” Natychmiast to posprzątaj„, „Co ty zrobiłaś ?”, „Masz w nosie moją pracę , sprzątaj!”, „Co to ma być, nie tak cie wychowuję!

2. Zwrócić dziecku uwagę, że ma to posprzątać

3. Nie reagować, niech robi co chce

4. Zapytać się męża co robimy

5. pytanie bezosobowe „ Ten kto pozwolił, to jego/jej problem”, „Skoro tak jest to tak ma wyglądać to teraz?”

6. Bezradność ” I co my teraz z tym zrobimy?”

7. Próba komunikacji z dzieckiem„Dlaczego to zrobiłeś”, „Czy to posprzątasz”

8. Kara dla dziecka np bicie, do kąta, ograniczenie przyjemności

9. Rodzic zbiera chrupki nie reagując na protesty dziecka.

Jak reaguje dziecko ?

1. krzyk za krzyk- rodzic krzyczy, dziecko się buntuje i również krzyczy, płacze

2. Dziecko nie chce sprzątać

3. Dziecko patrzy i nie wie co jest grane

4. Dziecko jest zdezorientowanie

5. Dziecko nadal nie wie co w tej sytuacji zrobić, co się wydarzy, patrzy pytająco na dorosłych

6. Dziecko czuje, że coś jest nie tak, coś by chciało zrobić ale nie wie co, czuje się niezauważone

7. Dziecko mimo złości nawiązuje rozmowę z dorosłym

8. Dziecko albo posłusznie poddaje się karze, albo wybucha złością, kpie , gryzie etc

Dlaczego dziecko się tak zachowało ?

1. Chce zwrócić na siebie uwagę dorosłych

2. Czuje się niezauważone, a w takiej sytuacji, wszystkie oczy będą skierowane na niego

3. Próbuje rozładować nerwową atmosferę np. gdy rodzice się kłócą

4. Dziecko nie ma wyznaczonych granic i nie wie co mu wolno a co , jak również jakie są konsekwencje

5.  Dziecko chce się bawić, a rodzic nie ma dla niego czasu

6. Dziecko sprawdza reakcje dorosłych

Zapewne każde z dorosłych zareagowało by inaczej. Kinga by zaczęła krzyczeć  i używać wulgaryzmów. Alicja próbowała by porozmawiać z dzieckiem , Natalia dałaby karę i zaczęła sprzątać, Melania miała by pretekst pokłócić się z partnerem, że źle wychował córkę, Jadzia czułaby się bezradna i obserwowała by wszystko dookoła. A dziecko reagowało by na reakcje dorosłych. Jak w tej sytuacji poprawnie się zachować? By dziecko wiedziało, że to co zrobiło jest nieodpowiednie, a rodzic by postawić granice a nie ulec emocjonalnemu odreagowaniu. Może wpierw jak zareagowała wspomniana rodzinka. Mama dziewczynki podeszła i zaczęła zbierać chrupki. Dziecko zareagowało złością, że chrupki mają leżeć. Babcia również zaczęła zbierać chrupki i zachęcać wnuczkę. Tata chciał chrupki wciągnąć do odkurzacza. Na każdą próbę reagowania dorosłych, dziewczynka krzyczała nie chcąc by chrupki zostały zabrane. Aż w końcu mama do dziecka powiedziała :”Widzę., że jesteś pełna złości i nie gotowa na rozmowę, spróbujemy za jakiś czas. A chrupki niech leżą tylko proszę Cie nie chodź po nich”. Po kilku minutach dziewczynka się uspokoiła. Wspólnie zaczęło się zbieranie chrupek do sita a reszta ręcznie wrzucona do woreczka. Nastąpiła rozmowa spokojna i bez podnoszenia głosu o zaistniałej sytuacji. Ta sytuacja naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Z racji tego, że lubię kontakt z dziećmi i większość moich znajomych posiada je, to obserwuje różne reakcje reagowania. W większości nie rozumiemy takiej sytuacji, jak dziecko może rozsypać dużą paczkę chrupek, po co ,jaki jest tego cel. Lecz dziecko w przeciwieństwie do dorosłych nie analizuje sytuacji na cząstki pierwsze, szukając drugiego dna czy logiki. Działa spontanicznie. Dziecko słysząc krzyk- boi się, odczuwa lęk, nie wie co się wydarzy. Dziecko słysząc spokój w głosie- otwiera się i mówi dlaczego coś zrobiło. Krzyk może i budzi respekt i posłuszeństwo, lecz tylko chwilowe. Dziecko z racji, że jest młodą jednostką społeczną to wciąż rozwijają się w nim emocje i reagowanie na nie. Zaburzony przekaz powoduje dysharmonię i zdezorientowanie. Dlaczego zatem dorosły krzyczy? Co powoduje, że właśnie w taki sposób chce wprowadzić swój porządek? 

7 głównych powodów reagujemy krzykiem:

1. Wykończenie psychiczne i fizyczne. Codzienna opieka nad dziećmi, zajmowanie się domem ( czasem bez pomocy innych ), wczesne wstawanie a późne kładzenie się, problemy ze snem i marzenie o jednym dniu tylko dla siebie. Przemęczony umysł i frustracja rutyny dnia codziennego powoduje w nas agresję i bycie na „nie”. A gdy osiągniemy poziom naszego wykończenia, tylko na krzyk mamy jeszcze siłę, bo wiemy, że to dotrze niż nasze proszenie czy błaganie. Czasem myślimy, że w proszeniu jest coś słabego. Że dlaczego mamy prosić o coś nasze dziecko albo partnera/rkę.

2. Syndrom bycia naj. Mogliśmy to wynieść z domu, albo nasze doświadczenie nas nauczyło, że musimy być niezależni i liczyć tylko na siebie. Robimy zakupy, sprzątamy, zajmujemy się dzieckiem, pracujemy i nigdy się nie skarżymy. Nie chcemy pomocy od innych, bo przecież sami sobie świetnie radzimy. Nasza multi zadaniowość jest wpisana w nasz harmonogram dnia. Lecz człowiek nie robot , swoją granicę wytrzymałości i cierpliwości posiada. A gdy ona zostaje zaburzona , tylko krzykiem dajemy upust własnej frustracji i nie radzeniu sobie z własnymi emocjami. Jak zareagowałabyś jak by dziecko rozlało sok na blat albo rozsypało mąkę po podłodze? Krzyk czy spokój w Tobie ? Jesteśmy zbyt silne i słabe zarazem, by przyznać się, że mamy problem i poprosić o pomoc.

3. Bezsilność.Obojętnie co zrobisz, dziecko jest na nie. Ani po dobroci ani zakazami, na wszystko dziecko reaguje jednym słowem , co dudni Ci w głowie „Nie”. Próbujesz wszystkich argumentów, od przytulania do zajęcia czymś ciekawym dziecka ,nawet przekupowania słodkościami czy zabawkami- nic nie działa. Ogarnia Cie coraz większa bezsilność i masz dość

4.   Dysharmonia. Kiedy biegasz pod domu z obłędem w oczach, starając się zrobić wszystko tu i teraz, Twój mózg, pracujący na wysokich obrotach, musi nieustannie podejmować decyzje: „Co teraz?”, „Co zrobić?”. A ponieważ pracuje non stop, ciężko jest mu dokonywać racjonalnych wyborów, w rezultacie często błahe kwestie w niezrozumiany dla nas sposób stają się barierami nie do przejścia.

5. Krzyk jak nawyk , jak picie wody czy oddychanie. Nie masz kontroli nad krzykiem, stał się on Twoją tożsamością. Krzyczysz nawet, gdy nie ma racjonalnego powodu. Krzyczysz zawsze i na wszystkich. Twoja modulacja głosu nie zmienia się nawet gdy chwalisz.

6. Bycie zagubioną/ym. Doświadczamy sytuacji przygniatania . Mamy poczucie, że nie mamy kontroli nad własnym życiem ani na tym co się wydarzy. Inaczej sobie wyobrażaliśmy rolę, jaką teraz pełnimy. Budzimy się tu i teraz i czujemy się rozgoryczeni ponieważ nasze cele i oczekiwania całkowicie minęły się z rzeczywistością. Dla przykładu: czujemy się gorsze, bo nasze dziecko nie chce iść spać; bo nie jesteśmy kobietą/mężczyzną, którą kiedyś byłyśmy/byliśmy; bo bycie rodzicem/pracownikiem/partnerem miało wyglądać zupełnie inaczej. Problemem staje się brak chęci znalezienia chwili dla siebie. Zrobienie czegoś dla siebie. w tym przypadku jest znalezienie czasu dla siebie. 

7. Poczucie bycia złym rodzicem/partnerem. Gromadzące się w nas frustracje sprawiają, że czujemy (jakbyśmy przebywały na złej drodze) i wiodą nas ku kolejnemu problemowi: odpowiedzialnemu za nasz krzyk. „Jestem beznadziejna/y”, „Jestem złą matką/ złym ojcem”, „Jestem niewystarczająco dobra/y”, „Jestem złym człowiekiem”. Wciąż „wbijanie sobie” do głowy destrukcyjnych myśli napędza w nas myślenie o sobie samym właśnie w taki sposób. 

Co zatem by nie krzyczeć ?

Po pierwsze zrozumieć dlaczego krzyczysz

Po drugie zacząć pracować nad własnymi emocjami. Może trening zarządzania emocjami. Może terapia. Może rozmowa z terapeutą.

Po trzecie znaleźć chociaż godzinkę dziennie na czas tylko dla siebie. To może być wyjście pobiegać, kąpiel, jazda samochodem, trening, zakupy, kosmetyczka, ,mecz cokolwiek co sprawia Ci przyjemność dla siebie. 

Po czwarte zaangażowanie innych osób do pomocy. Czy to w domu, czy w pracy. Nie jesteś robotem by robić wszystko na tip top. Być dostępna/y zawsze i wszędzie. Wciąż biorąca wszystko na własne barki. Rozłożona praca to harmonia i równowaga. 

Po piąte rozmowa z kimś do kogo mamy zaufanie albo z taką, która jest autorytetem. 

Po szóste rozmowa czy to z dzieckiem czy partnerem czy szefem o własnych odczuciach. Nie ma nic gorszego niż tłumienie w sobie i wybuch nieadekwatny do sytuacji. Rozmowa przynosi wiele korzyści. Warto mówić, nikt nie jest jasnowidzem, by wiedzieć co myślimy i czujemy. O tym dlaczego ważna jest rozmowa pisałam jakiś czas temu. Dla przypomnienia wklejam link 
http://nakrecenisloncem.blog.pl/2017/01/14/internet-kontra-rozmowa/

Po siódme odreagowywać złość. Znaleźć sposoby na stres. Pisałam o tym na blogu. Nie pamiętasz, nie wiesz gdzie ? Proszę tu masz link jak być szczęśliwym 
http://nakrecenisloncem.blog.pl/2017/10/25/jak-byc-szczesliwym/
 

      A zatem wracając do naszej dziewczynki z chrupkami, jak mądrze się zachować? Wiemy już dlaczego krzyk nie jest odpowiedni to co teraz? Myślę, że reakcja mamy dziewczynki była adekwatną, zdrową reakcją na niecodzienne zachowanie. Zwrócenie uwagi spokojnym głosem, próba rozmowa, stwierdzenie, że teraz nie jest na to gotowa. Poproszenie o nie ruszanie chrupek a potem wspólne zbieranie i rozmowa. Reagowanie krzyk za krzyk, złość na złość tylko potęguje dziecka niechęć a w nas poziom stresu. Odsunięcie się od sytuacji, pozwolenie na schłodzenie emocji i późniejsza konfrontacja jest jak najbardziej poprawna. Ta chwila samego z sobą daje dystans sytuacji i zastanowienia. Dziecko się uspokaja widząc spokojnego rodzica. rozmowa i słuchanie dziecka a nie tylko wymaganie posłuszeństwa dziecka wobec nas. Ono jest małym człowieczkiem, które rozumie na swój sposób. Lecz z racji, że jesteśmy jeszcze na pewnym etapie ich autorytetami powinniśmy dawać przykład aniżeli złość i wzbudzanie strachu. O tym , że kochamy wiemy my, lecz by wiedziała druga osoba powinniśmy to jawnie okazać. Lecz tak by wiedziała ta osoba, że to jest miłość, coś pozytywnego aniżeli nasza obsesja i coś co wywołuje lęk.  

O emocjach i reagowania na nie opowiada Ajahn Brahn. Naprawdę polecam do posłuchania z uwagą 

Mam nadzieję, że teraz będziecie bardziej świadomi krzyku i tego co on powoduje. Że będziecie pracować nad sobą dla siebie by być spokojnym człowiekiem reagując adekwatnie do sytuacji a nie dlatego, że Wasz poziom wytrzymałości pękł. 

Niespodzianka życia

Życie lubi zaskakiwać , szczególnie wtedy,

gdy straciło się już nadzieje. 

 

Płomień życia

Znaleziona w sieci historia , od której rozpocznę dzisiejszy wpis. Zapraszam

Na stole paliły się cztery świece. Gdyby ktoś się mocno skupił, usłyszałby ich cichą rozmowę.

Pierwsza świeca powiedziała” Jestem pokojem- świat jest pełen zła i agresji. Czas żebym zgasła….”

Druga świeca odpowiedziała :” Ja jestem wiarą- ludzie już przestali mnie potrzebować…..” Po czym delikatny podmuch zgasił płomień jej

Trzecia świeca powiedziała „Jestem miłością- ludzie zapomnieli jaka jestem ważna. Nikt nie stawia mnie na pierwszym miejscu. Ludzie zapominają, żeby kochać siebie i swoich najbliższych…..” Nie czekając zgasła

Do pokoju nagle wbiegło kilkuletnie dziecko. Chłopiec spojrzał na świece i powiedział :”Dlaczego jesteście zgaszone?. Ja się tak boję ciemności…” a z jego oczu popłynęły łzy

Odpowiedziała mu czwarta świeca :” Póki się palę, reszta świec może znów zapłonąć”

Chłopiec wziął ostatnią świecę i odpalił pozostałe. Kiedy rozbłysły blaskiem płomienia, twarz chłopca rozpromieniała w uśmiechu. 

Tak długo jak płonie nadzieja, zawsze rozpali w nas miłość, wiarę i pokój. Nie pozwól jej zgasnąć

Czasem dotyka nas coś przykrego. Spada na nas bagaż trudnych sytuacji. Mamy wrażenie, że już nie będzie takie jak było. I to prawda. Lecz to, że będzie inne nie znaczy, że będzie gorsze . Nie znamy przyszłości. A to w nas budzi lęk i strach. Lecz właśnie ufność w nadzieję, może nam dać siłę na przetrwanie. Parę dni temu spacerowałam nad brzegiem rzeki. Widziałam jak słońce chowa się za tafle połyskującej w świetle wody. Jak zmienia się pejzaż przyrody. Jak chlupocze woda o brzeg. Słyszałam szelest liści i kołyszący się wiatr. Czułam zimno na policzkach i śpiewające gdzieś niedaleko ptaki. Dojrzałam nawet małe rybki, płynące przy wodzie. Uległam melancholii chwili o życiu i przemijaniu. Człowiek codziennie podejmuje określone role: matki, teścia, żony, ciotki, kuzyna, koleżanki,partnera, pracownicy, znajomego, pracodawcy, szefa etc. Gotuje obiady, prowadzi samochód, spotyka się służbowo, tworzy prezentacje, przechodzi kolejne szkolenia, zdobywa kwalifikacje etc. Codziennie pędzi, by zdążyć do pracy, na uczelnię czy po dzieci. Spogląda na zegarek, już 12, już wieczór i kolejny dzień za mną. Wciąż się spieszy, wciąż planuje. A czas mija bezpowrotnie, bezlitośnie, nie ubłagalnie, przemijająco. Żyjąc w biegu nie zastanawiamy się często nad naszymi uczuciami czy potrzebami serca. Podejmując decyzję myślimy o zyskach, jakie ma nam przynieść, a nie o stratach jakie poniesiemy. Nasza podświadomość racjonalna nastawiona jest na zdobyć, czasem nie ważne za pomocą jakich środków i narzędzi. I stojąc u podnóża Wisły, obserwując przyrodę nasunęła mi się myśl. Przyroda się nie spieszy. Ptaki, rośliny, ryby czy woda nie ma presji czasu czy upływających dni. Nie zastanawia się, nie stresuje, żyję rytmem matki natury. A człowiek? Wciąż coś się dzieje. Dopiero tutaj można się zatrzymać i pomyśleć o sobie, nad sobą, nad teraźniejszością czy niedaleką przyszłością. I jak te świeczki, człowiek goniąc za przedmiotami, zapomina o tym co, jest nie materialne. Miłość, przyjaźń, wiara czy spokój staje się odległą galaktyką i czymś kosmicznym. Niekiedy nawet ludzie ironicznie się śmieją jak Kowalski wybrałby, średni status materialny i grono przyjaciół, niż Malinowski co, by mieszkał w willi, miał kilka zer po przecinku, ale zero szczerych ludzi przy sobie. Co ma Malinowski?:

- ma „wypasioną chatę”

- podróże pod palmy

- nowoczesny telefon, tablet, laptop, sprzęt audiowizualny i inne gadżety

- ma służbę, która posprząta mu dom i kucharkę gotującą najlepsze dania.

- nie martwi się o emeryturę. Lecz jak wraca do swojej willi prócz służby ,nikt na niego nie czeka. Nie ma z kim pogadać ani wypić winko. Owszem może znaleźć sobie kompanów, lecz czy to będą przyjaciele czy po prostu znajomi do spędzenia czasu?

- stać go na markowe ciuchy czy inne zakupy

- lecz ma produkty, przedmioty, możliwości, lecz nie ludzi, z którzy lubią z nim być ze względu na to jaki jest, a nie na to, co posiada

A co ma Kowalski ?

- nie ma tylu funduszy by kilka razy do roku pojechać w ciepłe kraje 

- nie stać go na kolejny smartphone czy inną elektroniką

- mieszka w bloku, płaci czynsz co pomniejsza jego dochód 

- lecz jak wraca do domu czeka na niego rodzina.

- może wyjść z przyjaciółmi 

- i nawet jak mu smutno, to nie musi  zastanawiać się czy ktoś go pocieszy i za ile , lecz wie, że może liczyć na wsparcie najbliższych 

Dwie osoby, dwie skrajności. Jak by to ktoś powiedział ” Lump w kartonach” i „samotnik w luksusach”. Przejaskrawiam specjalnie, by właśnie w ten sposób ukierunkować Twoje myślenie i zastanowienie się. Którą opcje Ty byś wybrał, mając wybór?  Nie zawsze wybór jest od razu oczywisty, lecz powinien być zgodny z samym sobą. Obojętnie jaki wybór zostałby podjęty , żadna z tych opcji nie da kilku rzeczy. Po pierwsze ZDROWIA. Czy ma się kilka zer po przecinku, czy utrzymuje się ze średniej krajowej, nie można go kupić. Są choroby nieuleczalne, na które medycyna nie znalazła lekarstwa. Są sytuacje, gdy zdrowie się pogarsza i żadne pieniądze świata nie są w stanie tego zatrzymać. Po drugie MIŁOŚCI. Można kupić sobie drugą osobę poprzez obdarowanie jej/jego przedmiotami czy wyjazdami, lecz gdy one się skończą i my pójdziemy w odstawkę. Miłość jest wartością, jest nie tylko słowem lecz przede wszystkim czynami. To, że mówimy kocham, a nie pokazujemy tego, ze nam zależy wcale nie oznacza uczucia. Aby kochać trzeba pokazywać. Opieka, troska, zaangażowanie, obecność, rozmowa, wsparcie, szczerość to wszystko i jeszcze więcej składa się na miłość. WIARA i NADZIEJA wypływa z naszego wnętrza i w niej powstaje. Nie można jej nabyć na pstryknięcie ani sprzedać na bazarze. Albo jest iw nas dojrzewa, kwitnie, istnieje, albo ją wyrzucamy i jej nie ma.  Tylko my jako ludzie decydujemy o posiadaniu czegoś bądź nie. Nie mamy wpływu na działania innych, ale mamy na własne. I powinniśmy w końcu mieć świadomość wypowiedzianych słów i czynów jakie podejmujemy każdego dnia. Czy jesteś wierzący, ateista chrześcijanin, buddysta czy ktokolwiek inny w coś wierzysz, w coś pokładasz swoją siłę. Ty decydujesz o tym co będzie kwitło w Tobie a co zwiędnie. 

Na zakończenie cytat z obrazka poniżej na zastanowienie

 

DECYZJA NALEŻY ZAWSZE DO CIEBIE. 

Urodzinowo

Dziś obchodzę 4 lata jak pojawiłam się na Blog i prowadzę dla Was mój blog. Kolejny rok za mną i za nami. Na pewno i u Was wiele się wydarzyło. Może zmieniliście pracę, rozpoczęliście nowy związek albo wybraliście się w podróż. Może przeprowadzka albo zupełnie inna zmiana zaszła w Waszym życiu. Zmiany są potrzebne, by czuć, że się rozwijamy. Cieszę się, że tu jestem i mogę Wam dać cząstkę siebie. 

Mam nadzieję, że przez kolejny rok będziecie ze mną. I Ci co piszą do mnie , i Ci to komentują jak również Ci, którzy po cichu czytają. Wiem, że docieram do różnych zakątków Polski i najważniejsze, że moje słowo dociera. Nie potrzeba mi za to zapłaty czy reklam. Ważny jest człowiek i to co robi ze swoim życiem. Gdy moje słowa powodują zmiany i uczynienie kroków dających możliwości to o to chodzi. 

I na koniec wpisu, ale nie koniec dnia piosenka dla Was. Krzysztof Krawczyk i jego recepta na życie 

 

 

 Page 1 of 24  1  2  3  4  5 » ...  Last »